Restrukturyzacja firm Ola_na_swoim 2026-09-18 06:18

Do drugiego punktu dokładam co miesiąc. Zamykaliście lokal w restrukturyzacji?

Mam dwa punkty druku i oprawy dokumentów w tym samym mieście. Pierwszy działa już siedem lat i tak naprawdę ciągnie firmę, drugi otworzyłam trzy lata temu. Przy robieniu założeń do restrukturyzacji oba miały zostać, bo ten mniejszy jeszcze dawał radę. Od czterech miesięcy przestało się tam spinać. W moim arkuszu wychodzi co miesiąc 3–4 tys. zł na minusie. Straciliśmy jednego większego klienta firmowego, a zwykły ruch nie wrócił nawet po wakacjach. Dokładam z pierwszego punktu, tylko tam też nie mam worka pieniędzy. W umowie najmu są trzy miesiące wypowiedzenia. Mniejsze drukarki i bindownice mogę przenieść, ale na cały sprzęt nie mam miejsca. W tym punkcie pracują dwie osoby i być może przeszłyby do głównego lokalu, choć jeszcze niczego z nimi nie ustaliłam. Do tego przewóz, odmalowanie i pewnie kilka dni zamieszania z pracą. Ktoś zamykał jeden punkt, a resztę firmy zostawiał normalnie w ruchu podczas restrukturyzacji? Po ilu miesiącach uznaliście, że to już nie chwilowy dołek? Na papierze najprościej wypowiedzieć lokal, ale boję się, że przez pierwsze miesiące wydam jeszcze więcej i dopiero później poczuję różnicę.

Dyskusja

19 komentarzy

ElaKsiegowa
A co dokładnie masz wrzucone w te 3–4 tys. minusa? Sam obrót, czynsz i media masz policzone dla tego punktu osobno? Pytam, bo u nas lokal wyglądał fatalnie dopiero po doliczeniu połowy reklamy i księgowości, a te koszty po jego zamknięciu zostały. Najpierw sprawdziłabym, ile on naprawdę wyciąga z konta.
Ola_na_swoim

Odpowiedz do: ElaKsiegowa

Zajrzałam jeszcze raz do arkusza. Średni obrót z tych czterech miesięcy to około 22 tys. netto, czynsz 6800 zł, a media z internetem koło 1500 zł. Dalej są pensje, papier, tonery i drobnica, tylko w minus wrzuciłam też 900 zł księgowości oraz kawałek wspólnej reklamy. Reklamy po zamknięciu raczej całej nie zetnę, więc faktycznie tego nie rozdzieliłam dobrze.
Staszek_od_faktur

Odpowiedz do: Ola_na_swoim

Te 900 zł księgowości i wspólną reklamę od razu wykreśliłbym z oszczędności, skoro i tak zostaną. Wtedy punkt może być trochę mniej stratny, niż teraz pokazuje arkusz.
Marek1978
Przerabiałem to i czekałem chyba pół roku za długo. Co miesiąc szło 5–6 tys., a ja sobie tłumaczyłem, że zaraz wróci ruch. Dopiero trzeci słaby kwartał mnie otrzeźwił. Po wypowiedzeniu wyskoczyło prawie 18 tys. dodatkowych kosztów: czynsz, odmalowanie, zdjęcie szyldu i przewóz sprzętu. Na koncie zrobiło się luźniej mniej więcej od trzeciego miesiąca po zamknięciu, ale nie o całe wcześniejsze 5–6 tys. Reklama została, część obsługi też, a kilku klientów po prostu przepadło. Gdybym robił to drugi raz, najpierw policzyłbym wyjście, a dopiero potem patrzył na sam miesięczny minus.
Staszek_od_faktur
Ja bym tu najpierw rozdzielił koszty, które kończą się razem z lokalem, od tych, które pojadą z tobą do pierwszego punktu. Papier i tonery spadną wraz z obrotem, ale pensje mogą zostać, jeśli obie osoby przejdą, więc sam wynik punktu jeszcze nie pokazuje całej oszczędności. Dopiero po takim podziale widać, ile gotówki naprawdę przestanie wychodzić.
AgaKawa
A ilu klientów naprawdę pojedzie do pierwszego punktu? U znajomej prawie wszyscy mówili, że będą dojeżdżać, a potem większość wybrała coś bliżej.
DorotaM
Miałam trzy miesiące wypowiedzenia i zapłaciłam trzy pełne czynsze, chociaż pod koniec lokal stał już prawie pusty. Po wszystkim przyszło jeszcze rozliczenie ogrzewania. Właściciel kazał odmalować dwie ściany i zdjąć folię z witryny. Kaucję dostałam dopiero po odbiorze, więc na samą przeprowadzkę musiałam znaleźć pieniądze gdzie indziej. Transport nie był straszny, za to dwa dni bez normalnej pracy już zabolały. Całe wyjście kosztowało mnie wyraźnie więcej, niż nabazgrałam sobie na początku. U Ciebie może być inaczej, ale umowę i sposób oddania lokalu przeczytałabym jeszcze raz bardzo dokładnie.
MagdaBezKawy
Z ludźmi porozmawiałabym, zanim wpiszesz sobie, że obie osoby przechodzą do pierwszego punktu. Pół godziny dłuższego dojazdu albo inny grafik potrafią zmienić zdanie. U nas pracownica najpierw mówiła, że nie ma problemu, a po zobaczeniu godzin jednak zrezygnowała. Dobrze mieć z tyłu głowy również wariant, że przejdzie tylko jedna osoba.
KrzysiekR
Ja bym to rozdzielił na te trzy miesiące zamykania i na to, co będzie już po nich. Możesz docelowo oszczędzać 4 tys. miesięcznie, ale jeśli samo wyjście pochłonie 15 tys., to przez jakiś czas kasa będzie wyglądała jeszcze gorzej. Z umowy wynika pełny czynsz do końca wypowiedzenia, czy widzisz tam możliwość wcześniejszego wyjścia po dogadaniu się z właścicielem? Wszystkie maszyny naprawdę wejdą bez blokowania pracy? I czy te dwie osoby wiedzą już, jaki miałyby grafik oraz dojazd? Stary czynsz, transport i wydatki na ustawienie sprzętu mogą się przecież nałożyć. Tu równie dobrze może wystarczyć mały zapas, jak i wyjść kilka ciężkich miesięcy.
Ola_na_swoim

Odpowiedz do: KrzysiekR

Tak, czynsz biegnie przez całe trzy miesiące, chyba że dogadam się z właścicielem. Dwie mniejsze drukarki i bindownice wcisnę do pierwszego punktu, ale ploter oraz stół do cięcia już nie wejdą. Z dziewczynami rozmawiałam tylko ogólnie; obie mówią, że mogą przejść, ale nie widziały jeszcze grafiku. Czyli tak, w głowie zrobiłam sobie te przenosiny dużo łatwiejsze, niż są na dziś.
DorotaM

Odpowiedz do: Ola_na_swoim

No i właśnie przy tych trzech miesiącach czynsz dalej leci, a obok pojawi się transport i zwykłe koszty dziewczyn. Pierwszą prawdziwą ulgę poczujesz raczej po oddaniu kluczy, nie po samym wypowiedzeniu.
Jarek_z_hali
Zmierz nie tylko wolną podłogę, ale też dojścia, gniazda i miejsce przy samych maszynach. U nas wszystko miało się zmieścić, a po ustawieniu sprzętu nie było gdzie trzymać materiału ani gotowych zleceń. Wyszła przeróbka instalacji, drugi transport i dwa dni postoju. Kilka urządzeń wylądowało w magazynie, bo sprzedaż na szybko oznaczała oddanie ich za grosze.
Marek1978

Odpowiedz do: Jarek_z_hali

Dokładnie, ze sprzętem też założyłem, że zejdzie w miesiąc. Skończyło się na czterech miesiącach płacenia za kawałek magazynu, bo pierwsze oferty były śmiesznie niskie. Koszt przechowania jest mniej bolesny niż sprzedaż za grosze, ale trzeba go gdzieś wpisać.
Marek_z_Poznania
Zanim wpiszesz pełne trzy miesiące jako pewnik, pogadaj jeszcze z wynajmującym. Mój zgodził się puścić mnie miesiąc wcześniej, bo sam przyprowadziłem firmę, która weszła od razu po mnie. Równie dobrze mógł powiedzieć nie, więc w wyliczeniu i tak zostawiłbym cały okres. Jeśli uda się skrócić, będziesz po prostu do przodu.
KasiaPapierologia
Ja to sobie rozpisałam na jednej kartce, bo w większym arkuszu zaczynałam się gubić. Najpierw zestawiłam pół roku obu punktów, a koszty wspólne zostawiłam z boku. Potem dopisałam trzy czynsze z wypowiedzenia, przeprowadzkę, poprawki w lokalu i trochę utraconego obrotu. Z klientami zrobiłam dwa zwykłe warianty, optymistyczny i taki raczej bezpieczny. I dopiero wtedy wyszło mi, że żadnej ulgi nie będzie od razu, tylko mniej więcej od czwartego miesiąca. Taką kartkę łatwiej też było pokazać podczas rozmowy, bo było wiadomo, skąd wzięłam kwoty. Nikt mi nie narzucał formy, po prostu sama przestałam kręcić się wokół hasła „lokal jest stratny”. Najwięcej dało mi wpisanie miesiąca, w którym konto faktycznie miało zacząć wyglądać lepiej.
Marcin_z_Radomia
Mój arkusz po zamknięciu punktu wyglądał pięknie, rzeczywistość trochę mniej. W głównym lokalu nie zmieścił się zapas, więc doszedł magazyn za 1800 zł. Dwóch ludzi przeszło, tylko przez pierwsze miesiące robili sporo nadgodzin, bo wszystko było inaczej ustawione. Część klientów zjawiła się raz i potem znalazła coś bliżej. Miało mi zostawać ponad 7 tys., a zostało niecałe 3 tys. miesięcznie. I tak zamknąłbym tamten punkt, tylko dziś nie wpisałbym od razu całej różnicy jako oszczędności. Ten ploter bez miejsca i niepewne przenosiny pracowników naprawdę mogą zmienić wynik.
TomekK
Ustal sobie konkretny dzień, kiedy jeszcze raz patrzysz na wynik, bo „dam temu kolejny miesiąc” może trwać bez końca. Do tego czasu policz wyjście i wtedy decyzja nie będzie ani z paniki, ani z przyzwyczajenia.
IwonaKsiega
Ja przed rozmową przygotowałam sobie dwa warianty: jeszcze pół roku działania i zamknięcie z pełnym wypowiedzeniem. W tym drugim rozpisałam gotówkę miesiąc po miesiącu, bo jedna suma ładnie wyglądała, ale chowała najgorszy moment. Założyłam też, że do głównego punktu przejdzie mniej klientów, niż obiecywali. Nie wiem, jak to jest poukładane u Ciebie, mnie po prostu łatwiej było rozmawiać o liczbach niż o przeczuciu.
Pawel_po_godzinach
Dla mnie najważniejsze byłoby, kiedy konto naprawdę odetchnie, a nie ile oszczędności wychodzi od razu w arkuszu. Jeśli koszt wyjścia albo liczba klientów do przeniesienia są na razie zgadywane, to od tego bym zaczął.