Restrukturyzacja firm Jarek_z_hali 2026-09-24 06:26

Klient chce odesłać 60 obudów do poprawy. Braliście całość czy partiami?

Robimy u mnie metalowe obudowy, mała firma. Od kilku miesięcy jesteśmy w restrukturyzacji, więc każdą dziurę w grafiku odczuwamy podwójnie. Stały klient reklamuje 60 sztuk i napisał, że odsyła wszystkie do poprawy. Na razie stoją jeszcze u niego, bo to my mamy podstawić transport. Chodzi o odcień farby proszkowej widoczny pod bocznym światłem, przy odbiorze nikt tego nie wyłapał. Klient nie chce rabatu, chce ponownego przygotowania i malowania całości. To sześć palet. Nie mam ich gdzie rozsądnie postawić, a lakiernia robi teraz dwa bieżące zlecenia. Poprawek wyjdzie nam góra sześć albo osiem dziennie. Zaproponowałem odbiór po dziesięć sztuk, ale klient mówi, że chce zamknąć temat jak najszybciej. Ktoś przechodził przez taką reklamację? Zwoziliście wszystko, czy udało się umówić partie, żeby nie zatrzymać normalnej roboty?

Dyskusja

16 komentarzy

DorotaM
Przerabiałam to przy 42 frontach. Też w pierwszym odruchu powiedziałam klientowi, że zabierzemy wszystko, a potem zobaczyłam, że zwyczajnie nie mam gdzie tego położyć. Do tego część frontów była mu jeszcze potrzebna do montażu. Skończyło się na dziesięciu sztukach w każdy wtorek. Miał potem dwa dni na obejrzenie, zanim ruszaliśmy z następną dziesiątką. Na samo „będziemy brać partiami” się złościł, bo słyszał w tym odwlekanie. Jak dostał wszystkie daty aż do końca reklamacji, odpuścił. U mnie ten układ uratował produkcję, ale bez kalendarza by nie przeszedł.
StaryMechanik
Tylko dajcie porządne przekładki i zróbcie zdjęcia każdej palety przy odbiorze. Przy kilku kursach łatwo dołożyć nowe rysy, a potem nikt nie wie, gdzie powstały.
MagdaBezKawy
A zgodzi się najpierw odesłać jedną sztukę na próbę? Kto u nich ma ostatecznie powiedzieć, że kolor już pasuje?
Jarek_z_hali

Odpowiedz do: MagdaBezKawy

Chcą, żebyśmy zabrali wszystkie 60 jak najszybciej. Do odbioru wskazali kierownika jakości, więc przynajmniej wiadomo, kto ma powiedzieć ostatnie słowo. O jednej próbnej jeszcze nie rozmawialiśmy, padła tylko całość albo partie po dziesięć. Zadzwonię z tym pomysłem, bo samej próbki nie odrzucili.
KasiaPapierologia

Odpowiedz do: Jarek_z_hali

To ja bym zadzwoniła właśnie do tego kierownika jakości. Zróbcie jedną sztukę i niech odpisze choć jednym zdaniem, że o taki efekt chodzi. Żadnego wielkiego protokołu, po prostu żeby za tydzień nikt nie mówił, że widział to inaczej. Przy sześćdziesięciu sztukach drugi raz poprawiać całość byłoby już naprawdę słabo.
WojtekZet
Z kolorem proszku zdjęcie potrafi nic nie pokazać. U nas element na hali wyglądał dobrze, a po przyłożeniu do starej partii u klienta wyraźnie się odcinał. Poprawiliśmy, pojechaliśmy drugi raz i znowu zaczęło się oglądanie pod inną lampą. Dopiero klient dał nam jedną dobrą sztukę ze swojej instalacji i było do czego przyłożyć. Nie wiem, czy tutaj różnica jest równie delikatna. Jeśli tak, jedna wzorcowa obudowa przed całą serią może oszczędzić sporo roboty. I niech ją zobaczy ten sam człowiek, który potem odbierze resztę.
Pawel_po_godzinach
Ile sztuk zrobicie naprawdę w dzień bez zdejmowania ludzi z nowych zamówień? U nas lepiej wyszły dwa stałe popołudnia na reklamacje niż codzienne przekładanie stanowiska i kolorów. Klient znał terminy, a ekipa nie żyła w ciągłym zamieszaniu. Przy sześciu czy ośmiu dziennie chyba da się już ustawić odbiory pod wasz rytm, chociaż nie znam obsady.
Ola_na_swoim
U mnie klient też najpierw usłyszał w słowie „partie”, że próbujemy odwlec reklamację. Napisałam mu wprost, że uznajemy problem ze wszystkimi sztukami, a pod spodem podałam trzy terminy odbioru. Dopiero wtedy odpuścił, bo widział datę końca całej sprawy. Sam podział nie był problemem, tylko to, jak mu go wcześniej przedstawiłam.
Marek1978
Ja bym mimo wszystko szybko przyjął reklamację całej serii. Raz zacząłem od jasnego „bierzemy to na siebie”, a dopiero potem układałem z klientem poprawki. Został z nami, bo nie musiał najpierw walczyć o uznanie problemu. Gdybym zaczął od braku miejsca na hali, pewnie usłyszałby tylko wymówkę.
TomekK

Odpowiedz do: Marek1978

Marek, tylko co innego szybko uznać reklamację, a co innego od razu zwieźć na halę całe 60 sztuk. Jak postoją tam dwa tygodnie, zajmują miejsce i jeszcze bierzesz na siebie ryzyko nowych obić. Potem będzie ustalanie, czy ślad był wcześniej, czy powstał u ciebie. Potwierdziłbym całość, ale woził pod realne moce.
Marek1978

Odpowiedz do: TomekK

O to mi chodziło, źle to skróciłem. Reklamację całych 60 potwierdzić od razu, a same obudowy wozić partiami.
KrzysiekR
Mnie zewnętrzna lakiernia uratowała tylko przy części partii. Przy reszcie transport i kolejne dobieranie odcienia zjadłyby cały zysk czasowy.
IwonaKsiega
Ja w podobnej sytuacji przez pierwsze dwa dni byłam pewna, że partie wyjdą drożej, bo będzie więcej kursów. Dopiero jak dopisałam czas ludzi, przygotowanie powierzchni i zajęte miejsce, wynik już nie był taki oczywisty. Transport liczyłam przy każdej partii osobno, tak samo materiał i godziny na lakierni. Porównałam też zewnętrzną lakiernię. Na fakturze wyglądała taniej, ale po dwóch dodatkowych przewozach już nie. Nie mówię tu o księgowaniu, bo nie znam waszych dokumentów. Po prostu bez takich notatek łatwo zgadywać zamiast policzyć.
AgaKawa
Najgorzej chyba zamilknąć na parę dni, aż wszystko policzycie. Telefon z konkretnymi terminami brzmi lepiej niż „nie mamy gdzie tego postawić”.
TomekK
U mnie był jeszcze odwrotny numer: poprawione elementy stały dwa tygodnie, bo klient nie miał kiedy ich odebrać. Liczyliśmy, że miejsce zwolni się po trzech dniach, a zrobił się drugi magazyn. Od tamtej pory ustalam nie tylko, kiedy towar przyjedzie do poprawy, ale też kiedy gotowy wyjedzie. Przy sześciu paletach dogadałbym to od razu.
KasiaPapierologia
Przy czterech dostawach zrobiliśmy sobie zwykłą tabelkę, bo po drugim mailu już nikt nie pamiętał, o której partii pisze. Wpisywaliśmy numer partii, kiedy ją zabieramy, kiedy oddajemy i kto po stronie klienta sprawdza wzorzec. Doszła jeszcze data odbioru gotowych sztuk, bo raz klient się spóźnił. Po pierwszej partii przesunęliśmy termin i od razu było widać, czego dotyczy zmiana. Żaden urzędowy wzór, zwykła kartka, ale przy 60 sztukach może się przydać.