Problemy wierzycieli Marek_z_Poznania 2026-09-25 06:24

Dach dalej przecieka, a wykonawca jest w restrukturyzacji. Naprawiał wam usterki?

Cześć, nie wiem już, czy dalej czekać na firmę, która trzy lata temu robiła mi cały dach. Po mocniejszym deszczu wyszła mokra plama przy kominie, a później zaczęło kapać na poddaszu. Reklamację zgłosiłem jeszcze zanim dowiedziałem się o ich restrukturyzacji. Kierownik przyjechał, obejrzał obróbkę i po kilku dniach dostałem mail, że reklamację uznają. Potem były dwa terminy poprawki. Za pierwszym razem ekipa podobno utknęła na innej budowie, a przy drugim rano zadzwonili, że jednak nie przyjadą. Teraz telefon odbiera sekretariat i za każdym razem słyszę tylko, że przekazali sprawę dalej. Przy zwykłym deszczu zostaje wilgotny ślad, ale po ulewie muszę już podkładać miskę. Wolałbym, żeby poprawili to sami, bo wiedzą, jak zrobili dach, tylko nie mam pojęcia, czy w ogóle jeżdżą jeszcze do takich reklamacji. Mieliście coś podobnego po otwarciu restrukturyzacji wykonawcy? Przyjechali w końcu, proponowali pieniądze na inną ekipę czy po prostu kontakt się urwał?

Dyskusja

17 komentarzy

KasiaPapierologia
Co dokładnie masz w mailu: że uznają wadę, czy tylko że przyjęli zgłoszenie? Przy tych dwóch terminach podali kogoś z ekipy albo chociaż godzinę? Pytam, bo u mnie dopiero wtedy było wiadomo, że ktoś faktycznie ma przyjechać.
Marek_z_Poznania

Odpowiedz do: KasiaPapierologia

Sprawdziłem jeszcze raz: napisali wprost, że uznają reklamację nieszczelności przy kominie. Pierwszy termin był na konkretny dzień, ale bez godziny i bez nazwiska pracownika. Za drugim razem tak samo, tylko rano dali znać, że nie dojadą. Czy ekipa w ogóle była wpisana w grafik, tego nie wiem.
DorotaM

Odpowiedz do: Marek_z_Poznania

Czyli uznanie wady masz, ale z ekipą nadal nic pewnego. Sam dzień bez godziny i nazwiska mógł być po prostu terminem rzuconym przez biuro, zanim dogadali ludzi.
AnkaHerbata
Kapnie teraz przy każdym deszczu czy dopiero przy porządnej ulewie? Bo jeśli sufit dalej moknie, to czekanie na kolejny telefon może trochę potrwać.
Basia72
U mnie ciekło przy oknie dachowym, tylko firma jeszcze normalnie odbierała telefony. Dwa razy przekładali wizytę i w końcu wzięłam miejscowego fachowca, ale tylko do zabezpieczenia przed wodą. Najpierw zrobił zdjęcia, potem założył prowizoryczne uszczelnienie bez rozbierania całej obróbki. Pierwsza ekipa pojawiła się dopiero po prawie pięciu tygodniach. Trochę marudzili, że ktoś już dotykał dachu, ale pokazaliśmy zdjęcia i temat ucichł. Właściwą poprawkę zrobili w jeden dzień. Dopiero po niej przestało kapać na dobre. Gdyby to tymczasowe zabezpieczenie nie trzymało, nie czekałabym tyle przy kolejnych deszczach.
Pawel_po_godzinach
Ja bym rozdzielił czekanie na ich poprawkę od zatrzymania wody na teraz. Nie mówię, żeby samemu rozbierać obróbkę, tylko żeby ktoś na miejscu ocenił, czy da się to tymczasowo zabezpieczyć. Firma może jeszcze przyjechać, ale mokra wełna i sufit nie będą czekały na ich grafik. Samemu bez sprzętu na dach bym nie wchodził.
Basia72

Odpowiedz do: Pawel_po_godzinach

U mnie właśnie tak to wyglądało. Miejscowy fachowiec zatrzymał wodę, ale dopiero pierwsza ekipa zdjęła później swoje elementy i poprawiła obróbkę pod spodem. Na samym uszczelnieniu pewnie przeżyłabym lato, a po zimie problem wróciłby znowu.
Ola_na_swoim
Mam małą firmę, nie od dachów, i w naszym słabszym okresie też kończyliśmy wcześniej uznane poprawki. Tyle że została nam połowa ludzi i praktycznie każdy termin się rozjeżdżał. Jeśli klient dostał sam dzień, bez nazwiska pracownika, to często później słyszał o przesunięciu. Nie bronię tej firmy, tylko restrukturyzacja sama w sobie nie musi znaczyć, że już żadnych reklamacji nie robią.
Mirek_spod_Siedlec
U sąsiada przyjechali po paru tygodniach i zrobili tylko uszczelnienie, bez większej poprawki. Znam to z jego opowieści, więc nie wiem, co dokładnie miał wcześniej uznane.
KrzysiekR
U mnie problem był z tarasem nad garażem, woda szła po ścianie. Reklamację uznali jeszcze przed restrukturyzacją, a już po otwarciu naprawdę przysłali dwóch ludzi. Zdjęli kawałek płytek, poprawili odpływ i stwierdzili, że reszta jest dobra. Po pierwszym deszczu zaciek wrócił, tylko trochę dalej. Wysłałem zdjęcia i przez miesiąc nie dostałem nowego terminu. Potem padła propozycja małej kwoty, żebym resztę zrobił sobie z inną ekipą. Było to sporo mniej niż wycena, którą dostałem na miejscu. Niczego od razu nie przyjąłem, bo bałem się, że uznają tę częściową poprawkę za koniec całej reklamacji.
Marek_z_Poznania

Odpowiedz do: KrzysiekR

Krzysiek, tę kwotę zaproponowała ci sama firma czy dopiero odezwali się po wiadomości do nadzorcy? Ja nadal wolałbym naprawę, bo druga ekipa nie chce ruszać samego komina bez oglądania większego kawałka dachu.
KrzysiekR

Odpowiedz do: Marek_z_Poznania

Sama firma, dokładnie człowiek, który wcześniej umawiał drugą ekipę. Do nadzorcy napisałem dopiero później, żeby dać znać, że nadal cieknie i że dostałem propozycję pieniędzy. Odpisał tylko, że wiadomość wpłynęła i dołączyli ją do korespondencji. Nie oceniał tej kwoty i niczego nie obiecywał. Firma twierdziła za to, że główne miejsce przecieku już poprawiła. Tyle że po deszczu woda wyszła na tej samej ścianie, może pół metra dalej. Dlatego nie potwierdziłem im, że reklamacja jest zamknięta.
MartaCzyta
Oględziny i mail z uznaniem były jeszcze przed otwarciem postępowania? Pytam, bo trochę zgubiłam kolejność między reklamacją, tymi terminami i restrukturyzacją.
Ela_wierzy
Po każdym większym deszczu robiłam zdjęcia tej samej plamy i zostawiałam wiadomości z kolejnymi terminami. Po paru tygodniach firma pamiętała jedną wizytę, a ja miałam w telefonie trzy różne daty. Nie wiem, czy to się u ciebie do czegoś przyda, ale łatwiej potem odtworzyć, co było po kolei. Przy ciągłym przekładaniu człowiek sam zaczyna wątpić, czy dobrze pamięta.
Radek_od_wnioskow
Z takim potwierdzeniem od nadzorcy miałem podobnie, choć w innej sprawie. Napisał tylko, że pismo wpłynęło, i tyle. Nie była to ani zgoda na propozycję firmy, ani obietnica, że coś zrobią. Dalsze ustalenia i tak prowadziłem osobno z dłużnikiem.
StaryMechanik
Na dachach się nie znam, ale przy maszynach też można zatamować wyciek i wcale nie usunąć przyczyny. Takie szybkie uszczelnienie może uratować środek przed wodą, tylko nie znaczy jeszcze, że obróbka jest poprawiona na stałe. Pilnowałbym, żeby potem ktoś nie nazwał samego zabezpieczenia zakończoną naprawą. Z miejscem wycieku też bywa różnie, bo woda potrafi wyjść kawałek dalej.
Adam_Nocny
Przed dużą ulewą nie czekałbym już tylko na ich kolejny telefon. Niech ktoś chociaż obejrzy na miejscu, czy da się bezpiecznie zatrzymać wodę.