Restrukturyzacja rolnika ZbyszekRolny 2026-06-29 16:38

Czynsz za dzierżawę pola mam przed żniwami. Jak to ułożyliście?

Mam w tym roku problem z czynszem za dzierżawę pola. Umowa jest jeszcze sprzed kilku lat, taka sąsiedzka, ale termin płatności mam wpisany przed żniwami. A u mnie pieniądze ze zboża będą dopiero po sprzedaży, czyli pewnie kilka tygodni później, jeśli wszystko pójdzie normalnie. Do tej pory jakoś to łatałem z innych wpływów, ale teraz przy restrukturyzacji każda taka dziura od razu wychodzi przy rozmowach o ratach. Nie chcę się kłócić z właścicielem, bo ta ziemia jest mi potrzebna. Bez tego kawałka po żniwach będę miał dużo słabszy przychód. Z drugiej strony nie chcę mu obiecać pełnej zapłaty na termin, bo przed żniwami mogę po prostu nie mieć z czego. Jak to u siebie robiliście? Rozbijaliście czynsz na dwie części, prosiliście o przesunięcie do sprzedaży plonu, czy normalnie tłumaczyliście to jako koszt gospodarstwa? Interesują mnie bardziej wasze doświadczenia niż teoria.

Dyskusja

16 komentarzy

TomekMazury
U mnie lepiej zadziałała konkretna data niż samo tłumaczenie, że jest ciężko. Powiedziałem, kiedy zwykle sprzedaję zboże i do kiedy realnie zapłacę.
Anka_z_Podlasia
A właściciel pola wie, że masz restrukturyzację, czy tylko tyle, że pieniądze będą później? Pytam, bo to robi różnicę w rozmowie. Inaczej gada się z kimś, kto zna cały obraz, a inaczej z sąsiadem, który może myśleć, że po prostu przeciągasz płatność. I jeszcze: to jest jeden kawałek na dokładkę czy większa część zasiewów?
ZbyszekRolny

Odpowiedz do: Anka_z_Podlasia

Wie, że rok mam słabszy i że z terminami jest różnie, ale samego słowa restrukturyzacja przy nim jeszcze nie użyłem. To nie jest większość gospodarstwa, ale dobry kawałek i bez niego odpada mi mniej więcej jedna trzecia zboża. Dlatego boję się, że jak za mocno zacznę tłumaczyć, to pomyśli, że lepiej oddać to komuś innemu od następnego sezonu.
Basia72

Odpowiedz do: ZbyszekRolny

To ja bym chyba nie zaczynała od nazwy postępowania, tylko od kwot. Ile jesteś w stanie dać teraz, kiedy mniej więcej będzie reszta i z czego ona ma przyjść. Właściciel też może mieć swoje zobowiązania, więc samo proszenie o cierpliwość może go tylko nastawić gorzej. Konkret zwykle mniej straszy niż ogólne tłumaczenie, że sytuacja jest trudna.
ElaKsiegowa
Ja bym tego nie wrzucała do jednego worka z domem. Czynsz za pole to koszt tego konkretnego kawałka, z którego później ma być przychód. U nas przy sezonowych rzeczach pomagało proste rozpisanie miesięcy: kiedy czynsz, kiedy paliwo i usługi, a kiedy w ogóle można sprzedać plon. Nie musi to być żaden elaborat. Chodzi raczej o to, żeby osoba patrząca z boku nie widziała tylko, że rata czeka, a pieniądze poszły gdzie indziej. No i umowę dzierżawy warto mieć pod ręką, nawet jeśli wszyscy we wsi wiedzą, o które pole chodzi.
Rolnik_Janek
Dzierżawa to nie jest wydatek typu coś do domu, tylko część produkcji. Jak z tego pola masz potem zboże na sprzedaż, to ja bym to tak pokazywał. Tylko z wyczuciem, bo wierzyciele mogą patrzeć, że właściciel ziemi dostał, a inni czekają. U mnie pomagało pokazanie prosto: bez pola nie ma plonu, bez plonu nie ma późniejszych pieniędzy.
Mirek_spod_Siedlec
Miałem podobnie, tylko u mnie były dwa kawałki pod kukurydzę. W umowie też był jeden termin, a dogadałem się na zaliczkę przed sezonem i resztę po sprzedaży. To był człowiek z wioski, więc nie robiliśmy wielkiej papierologii, ale poprosiłem chociaż o potwierdzenie SMS-em, jaka kwota teraz i jaka później. Potem, jak trzeba było tłumaczyć przepływy, pokazałem tego SMS-a razem ze starą umową. Najważniejsze było chyba to, że nie obiecywałem pełnej kwoty za dwa tygodnie, bo wiedziałem, że jej nie będzie. Nie mówię, że każdy właściciel tak pójdzie na rękę, ale u mnie lepiej wyszło powiedzieć wprost niż udawać, że jakoś się znajdzie.
ZbyszekRolny

Odpowiedz do: Mirek_spod_Siedlec

Niestety jest wpisany jeden termin, nie tylko zwyczaj. I dlatego mam z tym taki opór, bo jak zaproponuję dwie części, to boję się, że wyjdzie, jakbym sam sobie zmieniał zobowiązania. Z właścicielem pewnie bym jeszcze pogadał, tylko nie wiem, jak to później wygląda przy całej sprawie.
KasiaPapierologia

Odpowiedz do: ZbyszekRolny

Tego jednego terminu bym nie chowała, bo potem wychodzą dziwne tłumaczenia. Lepiej napisać wprost: umowa ma taki termin, pole daje przychód dopiero po żniwach, bez tego pola przychód będzie mniejszy. Jeśli właściciel zgodzi się na część teraz i część później, to dobrze mieć choćby krótkie potwierdzenie od niego. Wtedy nie wygląda to jak zmienianie historii po fakcie. Bardziej jak pokazanie, co realnie da się zapłacić i z czego. Najgorzej, gdy w umowie jest jedno, w rozmowie drugie, a potem każdy pamięta inaczej.
IwonaKsiega
Masz w umowie dokładnie zapisane, że płatność jest z góry przed żniwami? Czy po prostu tak się u was przyjęło przez lata?
DamianOdMaszyn
Przed żniwami to nigdy nie jest tylko czynsz. Dochodzi paliwo, części, czasem jakaś usługa, bo akurat coś padnie w najgorszym momencie. Jak ktoś patrzy tylko na datę płatności za dzierżawę, to może mu wyjść, że rolnik kombinuje. A gotówka po prostu siedzi w sezonie. Ja bym pokazał cały kalendarz prac, nie samą dzierżawę wyrwaną z kontekstu.
JanekRolnik
Tylko nie obiecuj daty na sztywno, jeśli jej nie czujesz. Po żniwach też można czekać na kupca albo przelew.
PiotrSadownik
U mnie w sadzie było trochę podobnie, tylko dochodziły jeszcze opryski przed zbiorem. Jak mówiłem ogólnie, że pieniądze będą później, to nikogo to specjalnie nie uspokajało. Dopiero jak rozpisałem, że od marca do lipca są same wydatki, a większy wpływ pojawia się po sprzedaży jabłka, rozmowa zrobiła się normalniejsza. Nie wszyscy byli zachwyceni, ale przynajmniej nie wyglądało, że coś chowam. Przy zbożu pewnie działa podobna logika, tylko terminy inne.
Ola_na_swoim
Przy małym gospodarstwie jeden czynsz potrafi przestawić cały miesiąc, więc rozumiem stres. Tylko samo powiedzenie, że jest ciężko, mało komu coś daje. Ja bym powiedziała, ile możesz dać teraz i ile po sprzedaży. Nawet jeśli właściciel nie zgodzi się od razu, to przynajmniej widzi, że nie uciekasz od tematu.
KasiaPapierologia
Przy sąsiedzkich ustaleniach jest jeszcze ta pułapka, że wszyscy mówią: po co pisać, przecież się znamy. A potem, gdy ktoś trzeci patrzy na terminy, zostaje stara umowa i tyle. Krótki SMS z potwierdzeniem, że teraz idzie część, a reszta po sprzedaży plonu, nie musi psuć relacji. Czasem właśnie mniej psuje niż późniejsze tłumaczenie na pamięć.
Basia72
Ja bym szła w mniejszą zaliczkę i realny termin reszty. Pełna obietnica za wcześnie potrafi potem mocno wrócić.