Nadzorca pyta o marżę na nowym zleceniu. Jak szczegółowo odpowiadaliście?
Mam pytanie do osób, które już przerabiały coś podobnego przy firmie. Prowadzę niedużą produkcję z montażem, kilka osób na hali, trochę stałych klientów. Teraz wpadło większe zlecenie i szczerze mówiąc bardzo by nam pomogło, bo ostatnie miesiące były ciasne z gotówką. Nadzorca zapytał mnie, jaka realnie będzie marża na tym zleceniu. Chce zobaczyć, ile zostaje po materiale, robociźnie, transporcie i takich kosztach, które zawsze gdzieś wychodzą po drodze. Samo pytanie rozumiem, tylko nie wiem, jak głęboko to rozbijać. Czy wystarczy normalna tabelka i parę zdań opisu, czy lepiej od razu dosyłać wyceny od dostawców i liczyć godziny pracy? Nie chcę tego pokazać za różowo, bo ceny materiału potrafią się zmienić w tydzień. Ale jak zacznę opisywać każdą niepewność, to wyjdzie, jakby zlecenie stało na cienkiej granicy. Jak wy odpowiadaliście na takie pytania? Bardziej liczby, jakieś dokumenty, czy po prostu uczciwe opisanie założeń?
Dyskusja
14 komentarzy