Restrukturyzacja rolnika ZbyszekRolny 2026-05-27 06:25

Bank chce zabrać ciągnik z kredytu, a bez niego nie zrobię sezonu. Co robiliście?

Mam kredyt na ciągnik brany jeszcze przed tym całym skokiem kosztów. Dwa sezony miałem słabe, do tego odbiorca przeciągał płatności i zrobiły mi się zaległości w banku. Teraz słyszę, że jeśli szybko nie pokażę konkretu, to mogą iść w zabranie sprzętu. Najgorsze jest to, że to nie jest ciągnik stojący dla ozdoby. Robię nim siew, opryski i większość transportu. Stary mam jeszcze na podwórku, ale to bardziej awaryjnie i do lekkich rzeczy, a nie do całego sezonu. Za tydzień mam rozmowę z doradcą restrukturyzacyjnym i chciałbym się przygotować tak, żeby nie brzmiało to jak samo proszenie banku o litość. Miał ktoś podobnie z maszyną na kredyt? Co pokazywaliście bankowi albo doradcy, żeby było widać, że zabranie ciągnika tylko zmniejszy szansę na spłatę?

Dyskusja

17 komentarzy

Marek1978
Najpierw ustaliłbym, na czym dokładnie stoisz z bankiem. Masz już wypowiedzenie umowy albo pismo o odbiorze ciągnika, czy na razie wezwanie do zapłaty i rozmowy telefoniczne? To są dwie różne sytuacje. Przed twardym pismem czasem jest jeszcze trochę miejsca na pokazanie planu, po wypowiedzeniu robi się dużo ciaśniej.
ZbyszekRolny

Odpowiedz do: Marek1978

Na papierze mam na razie wezwanie do zapłaty. Do tego był telefon z banku, że jak nie będzie konkretnej propozycji, to sprawa pójdzie dalej. Nie mam jeszcze pisma, że przyjadą po ciągnik ani wypowiedzenia umowy. Dlatego właśnie próbuję coś zrobić teraz, zanim będzie już tylko gaszenie pożaru.
Marek1978

Odpowiedz do: ZbyszekRolny

To jeszcze lepszy moment niż po wypowiedzeniu, ale nie odkładałbym tego do kolejnego telefonu. Ja bym nie szedł do banku z samym hasłem, że ciągnik jest potrzebny, bo oni takich zdań słyszą dużo. Napisz krótko, co nim robisz, kiedy i co się stanie ze spłatą, jeśli sprzęt zniknie. Dla ciebie to oczywiste, dla banku to często tylko pozycja w zabezpieczeniu.
Anka_z_Podlasia
U nas było podobnie, tylko nie z głównym ciągnikiem, a z ładowarką i jednym mniejszym sprzętem. Bank na początku patrzył jak na zwykłą zaległość i zabezpieczenie, bez wchodzenia w to, do czego ta maszyna jest nam potrzebna. Dopiero doradca kazał nam rozpisać po ludzku, gdzie ten sprzęt pracuje i co się posypie, jeśli go zabraknie. Nie było tak, że od razu odpuścili, żeby nie brzmiało zbyt pięknie. Raty i tak trzeba było ruszyć, tylko rozmowa przestała być taka zero-jedynkowa. U ciebie pewnie ważne będzie, żeby nie bronić całego parku maszynowego naraz, tylko pokazać ten jeden ciągnik jako podstawę pracy. Bankowi czasem trzeba to powiedzieć jak komuś, kto nigdy nie musiał dopasować roboty do pogody.
TomekMazury
A masz realnie czym go zastąpić choćby na tydzień? Sąsiad, wynajem, coś swojego starszego? Bo bez tego bank może myśleć, że chodzi tylko o wygodę.
ZbyszekRolny

Odpowiedz do: TomekMazury

Mam starszy ciągnik, ale on jest raczej do lekkich rzeczy i kręcenia się po podwórku. Do siewnika i opryskiwacza za słaby, a w transporcie już dwa razy mnie zostawił i kończyło się warsztatem. Sąsiad pewnie pomoże raz czy dwa, ale przecież nie ustawi swojego sezonu pode mnie. Wynajem sprawdzałem tylko z grubsza i przy kilku pracach robi się kwota, której teraz zwyczajnie nie mam.
RenataUgoda

Odpowiedz do: TomekMazury

Po tym, co dopisałeś o starym ciągniku, ja bym tego nie prowadziła w tonie: dajcie mi czas, bo mam ciężko. Bardziej: jeśli ciągnik zostaje i robi sezon, to jest z czego rozmawiać o spłacie. Jeśli go zabiorą, zostaje sprzedaż zabezpieczenia i gospodarstwo z mniejszym przychodem. To nadal nie gwarantuje, że bank się zgodzi, ale brzmi poważniej niż sama prośba o odroczenie.
DamianOdMaszyn
Ja bym ten ciągnik opisywał nie jako rzecz do zatrzymania, tylko jako narzędzie do zrobienia pieniędzy na spłatę. To niby brzmi podobnie, ale w rozmowie robi różnicę. Jeśli masz nim robić siew, opryski, transport do skupu albo paszę, to każda taka robota ma swój termin i konsekwencje. Dobrze działa pokazanie, ile kosztowałoby zastępstwo podobnej mocy, nawet orientacyjnie. Nie musisz mieć od razu ofert z pieczątką, ale jak powiesz, że wynajem na kilka prac zjada tyle i tyle, to rozmowa schodzi z emocji na liczby. Doradcy też łatwiej wtedy coś ułożyć, bo nie musi zgadywać, czy ten ciągnik faktycznie jest krytyczny. Tylko nie rozpisuj tego jak folder reklamowy gospodarstwa. Krótko: praca, termin, skutek, koszt obejścia problemu.
KasiaPapierologia
Ja bym na rozmowę z doradcą wzięła nie tylko papiery z banku, ale też swoje zwykłe notatki z gospodarstwa. Umowa kredytu i wezwanie to jedno, ale przyda się też kartka z tym, co musisz zrobić ciągnikiem w najbliższym czasie. U nas takie rzeczy ginęły, bo każdy myślał, że przecież wiadomo, do czego jest maszyna. A potem przy stole trzeba było tłumaczyć od zera.
ElaKsiegowa

Odpowiedz do: KasiaPapierologia

Tak, tylko z tymi kwotami ostrożnie. Bank lubi usłyszeć konkretną ratę, ale jak wpiszesz coś pod nadzieję, że sezon się uda, to za chwilę będzie drugi problem. Lepiej pokazać, z czego ma być pierwsza większa wpłata i co musisz kupić, żeby do tej wpłaty w ogóle dojść. To mniej efektowne, ale bardziej trzyma się ziemi.
StaryMechanik
Tylko nie broń każdej maszyny jak własnego domu. Jedna kluczowa to jedno, a sprzęt, który stoi pod płotem i czeka na lepsze czasy, to drugie.
PiotrSadownik
U mnie sad, więc trochę inna robota, ale z oknem czasowym jest podobnie. Jak przegapisz oprysk albo transport, to potem nikt nie patrzy, że bank akurat naciskał. Ja przy rozmowie z wierzycielem pokazałem po prostu, że jedno opóźnienie pociąga następne koszty. Bez wielkiego opisu, raczej daty, prace i co się stanie, jeśli nie zdążę. Dla nas sezon jest oczywisty, ale dla kogoś zza biurka nie zawsze.
JanekRolnik
Policz wynajem podobnego ciągnika na swoje prace, nawet mniej więcej. U mnie taka jedna liczba zrobiła więcej niż tłumaczenie, że bez maszyny będzie bieda.
Basia72
U mnie z wierzycielem telefony tylko mieszały, bo za każdym razem trafiałam na inną osobę i po rozmowie zostawały nerwy. Dopiero jak wysłałam spokojne pismo, to miałam się czego trzymać. Nie było tam żadnych mądrych formułek, raczej prosto: tyle mogę teraz, tego się spodziewam po sezonie, a bez podstawowego sprzętu nie będzie z czego tego płacić. Pilnowałabym też tonu. Ja pierwszą wersję pisałam w złości i dobrze, że jej nie wysłałam, bo była bardziej do wyrzucenia emocji niż do rozmowy. Banku to nie wzruszy, a może tylko usztywnić. Zwykły, konkretny opis bywa lepszy niż wielkie tłumaczenie.
Radek_od_wnioskow
Nie skręcałbym od razu w systemy, formularze i całe techniczne nazewnictwo, bo bank na tym etapie patrzy głównie na swój kredyt. Doradcy dałbym prosty opis, jak ten ciągnik ma się przełożyć na spłatę. Ile nim robisz, w jakich terminach, co możesz zrobić bez niego, a czego nie. Dobrze też oddzielić fakty od życzeń. Co masz potwierdzone, jakie masz zaległości, jakie prace są pewne, a co jest tylko przewidywaniem. Jeśli masz jakąś umowę z odbiorcą albo choćby stałą historię sprzedaży, to też pomaga pokazać, że mówisz o realnym sezonie. Tylko nie pisz elaboratu na dziesięć stron, bo wtedy najważniejsze rzeczy zginą.
GrzesiekFaktury
Dolicz paliwo, części i serwis. Sam ciągnik na podwórku nie zrobi sezonu, jeśli potem nie będzie za co go utrzymać w robocie.
KubaRower
Ja bym to chyba ujął najprościej: czy zabranie ciągnika zwiększy szansę banku na odzyskanie pieniędzy, czy ją zmniejszy? Może takie pytanie łatwiej przejdzie niż opowiadanie całej historii gospodarstwa.

Partnerzy