Problemy wierzycieli Staszek_od_faktur 2026-08-02 06:29

Jedna pozycja salda jest sporna. Zgłaszaliście całość czy tylko bezsporną?

Mam zagwozdkę z kontrahentem, który jest już w postępowaniu i składam swoje dokumenty jako wierzyciel. Przed obwieszczeniem wysłałem im potwierdzenie salda i księgowa odpisała, że kwota się zgadza. Tydzień później właściciel dorzucił w osobnym mailu, że jedna dostawa z marca jest jeszcze do wyjaśnienia, bo podobno ich klient końcowy coś reklamował. Nie mam żadnej formalnej reklamacji, protokołu ani zdjęć, tylko to jedno zdanie w mailu. Reszta salda jest czysta. Ta jedna pozycja to nie większość długu, ale też nie są grosze, więc nie chcę jej zgubić. Waham się, czy w zgłoszeniu pokazać całość z krótką adnotacją przy tej pozycji, czy wpisać tylko część bezsporną, a sporną opisać gdzieś osobno. Boję się dwóch rzeczy naraz: że przy całości ktoś uzna, że przemilczałem zastrzeżenie, a przy części bezspornej później będę się bujał z dopisywaniem reszty. Jak robiliście w podobnych sytuacjach? Jedna tabela z komentarzem przy pozycji, czy rozdzielenie salda na bezsporne i sporne?

Dyskusja

16 komentarzy

ElaKsiegowa
Ja bym tego zastrzeżenia nie chowała, ale też nie pompowałabym z tego wielkiego opisu. U mnie najlepiej sprawdzało się proste rozbicie w tabeli: saldo potwierdzone, pozycja z uwagą, data maila i dwa słowa, czego ta uwaga dotyczy. Chodzi o to, żeby po otwarciu pliku było widać, że ta sporna część nie wyskoczyła znikąd. Nie pisałabym przy tym, że reklamacja jest zasadna albo bez sensu, jeśli nie masz na to papierów. Pokazujesz tylko, że druga strona coś rzuciła i że Ty tego nie zamiatasz pod dywan. Gdy wrzuci się całą korespondencję bez komentarza, ktoś potem musi sam grzebać, co z czego wynika. Przy takich saldach zwykle wygrywa czytelność, nie tona załączników.
KasiaPapierologia
Masz od nich coś więcej niż ten jeden mail? Pytam serio, bo inaczej brzmi zwykłe „do wyjaśnienia”, a inaczej reklamacja z numerem dostawy, datą i opisem wady. U mnie od tego zależało, jak szeroko w ogóle opisywałam temat.
Staszek_od_faktur

Odpowiedz do: KasiaPapierologia

Nie mam nic więcej. Tylko mail od właściciela, że ta dostawa jest „do wyjaśnienia”, bo jego klient coś reklamował. Bez numeru reklamacji, bez zdjęć, bez protokołu. Wcześniejsze potwierdzenie salda od księgowej mam na pełną kwotę i właśnie przez to się waham.
Lena_pisma

Odpowiedz do: Staszek_od_faktur

Po tym doprecyzowaniu tym bardziej nie szłabym w długi opis. Dałabym zwykłą chronologię: saldo potwierdzone w tej dacie, później mail z ogólnym zastrzeżeniem do jednej dostawy, brak formalnej reklamacji albo dokumentów. Tyle już pokazuje, że niczego nie przemilczałeś. I serio, bez dorabiania historii. Fakty, daty, załączniki i krótki komentarz przy tej jednej pozycji. Im mniej interpretacji, tym mniej pola do zamieszania.
GrzesiekFaktury
Miałem podobnie, tylko u mnie sporna była usługa montażowa przy większej dostawie. Zgłosiłem całość, ale w zestawieniu zrobiłem osobną kolumnę z uwagą. Przy tej jednej pozycji wpisałem, że dłużnik mailowo zgłosił zastrzeżenie i że na tamten moment nie dostałem dokumentów od reklamacji. Nie chciałem robić dwóch pism, bo bałem się, że ktoś przeczyta pierwsze i uzna, że sam obciąłem kwotę. Dałem jedną tabelę, a pod nią krótko: kiedy było potwierdzenie salda, kiedy przyszedł mail i czego dotyczył. Bez oceniania, kto ma rację. Później padło jedno pytanie o szczegół, ale nikt mi nie zarzucił, że ukryłem spór.
Pawel_po_godzinach

Odpowiedz do: GrzesiekFaktury

Grzesiek, a wracali potem po dodatkowe papiery do tej spornej pozycji? Czy ta tabelka z adnotacją wystarczyła im na start?
GrzesiekFaktury

Odpowiedz do: Pawel_po_godzinach

U mnie wrócili tylko z pytaniem o numer zamówienia przy tej spornej pozycji. Dosłałem go w krótkiej odpowiedzi i temat dalej szedł normalnie. Nikt nie chciał całej korespondencji od początku, więc ta tabela chyba wystarczyła na start. Ale miałem tam konkretną pozycję i datę, nie samo gadanie przez telefon. Gdybym miał tylko luźną rozmowę, to pewnie jeszcze ostrożniej opisałbym, skąd w ogóle wzięła się informacja o sporze.
Marek_z_Poznania
Ja poszedłem trochę inaczej, bo miałem spór o konkretną partię towaru i nie chciałem, żeby mieszała mi resztę. W jednej tabeli zrobiłem dwie linijki: bezsporne i sporne, ale suma końcowa dalej była pokazana. Do spornej pozycji dopisałem, że druga strona ją kwestionuje, a ja nie uznaję tego bez dokumentów. Nie mówię, że to najlepszy patent. U mnie było po prostu czytelnie. Najgorzej chyba wpisać jedną kwotę i nie zostawić żadnego śladu, że ten mail z zastrzeżeniem w ogóle był.
RenataUgoda
U mnie takie luźne maile po czasie wracały później jak bumerang, więc nie zostawiłabym tego bez śladu. Nie chodzi o robienie awantury z jednego zdania, tylko o pokazanie, że zastrzeżenie pojawiło się już po potwierdzeniu salda. Raz tego nie dopisałam i potem sama odtwarzałam, kto co kiedy napisał. Dałabym krótką chronologię i nie oceniałabym reklamacji. Skoro nie masz od nich dokumentów, to też jest normalny fakt do wpisania, bez nadęcia.
IwonaKsiega
Pilnowałabym tylko, żeby komentarz nie mieszał się z kwotą główną. Czyli osobna kolumna albo dopisek pod tabelą, ale nie zdanie wciśnięte gdzieś w opis dokumentu. Potem naprawdę nie wiadomo, czy kwota jest pomniejszona, czy tylko opisana. Dla mnie czytelne byłoby pokazanie kwoty całości, kwoty spornej pozycji i reszty bez uwag. Do tego data maila z zastrzeżeniem. Bez opisywania całej historii współpracy, bo wtedy ginie sedno.
BartekKRZ
Ja bym tylko pilnował nazw plików. Jak załącznik nazywa się „skan” albo „mail”, to potem samemu trudno zgadnąć, który dokument dotyczy tej spornej pozycji.
Marcin_z_Radomia
Nie wrzucałbym całej korespondencji jak leci. Raz tak zrobiłem i potem sam szukałem, gdzie jest najważniejszy mail. Drugi raz dałbym krótką tabelę i dwa zdania opisu.
Ola_na_swoim
U mnie sporna była nieduża kwota za jedną dostawę, ale i tak ją nazwałam osobno. Nie dlatego, że chciałam robić z tego wielki spór, tylko żeby nikt później nie pytał, skąd różnica między saldem a mailami. Dałam jedną linijkę z kwotą bezsporną i drugą z opisem tej pozycji. W małej firmie człowiek ma pokusę, żeby skrócić temat, bo szkoda czasu. Tylko że potem te skróty i tak trzeba komuś tłumaczyć drugi raz.
Michal_z_Lublina
Ja bym tylko nie robił z tego zasady, że zawsze trzeba rozbijać kwoty. Czasem jedna tabela z dobrą adnotacją jest czytelniejsza niż dwa osobne opisy i kilka załączników. Wszystko zależy od tego, czy po otwarciu dokumentów od razu widać, która pozycja jest kwestionowana. Gdyby spór był formalny i dobrze opisany, to rozdzielenie miałoby pewnie więcej sensu. Przy jednym ogólnym mailu poszedłbym raczej w jasną adnotację i chronologię. Bez udawania, że sprawa jest już rozstrzygnięta.
AgaKawa
U mnie lepiej zadziałało jedno spokojne zdanie przy tej pozycji. Długi opis robił wrażenie, jakbym tłumaczyła się z czegoś, czego sama nie zrobiłam.
ElaKsiegowa
Jeszcze jedna rzecz z praktyki: zostawiłabym ślad, z czego dokładnie wynika każda kwota. Pełna kwota salda, kwota tej jednej pozycji, data potwierdzenia salda i data maila z zastrzeżeniem. Nie dopisywałabym, że reklamacja jest bezpodstawna, jeśli nie chcesz już teraz wchodzić w spór merytoryczny. Przy czytaniu cudzych dokumentów najbardziej męczy zgadywanie, czy ktoś pominął część kwoty przypadkiem, czy świadomie. Jak pokażesz to wprost, to nawet przy późniejszym dopytaniu będzie wiadomo, od czego zaczęła się rozmowa. I naprawdę nie trzeba z tego robić opasłego opisu. Wystarczy kilka dobrze nazwanych pól i krótki komentarz.