KRZ i Procedury Sądowe Nowy_w_KRZ 2026-08-03 06:39

KRZ po wgraniu PDF pokazuje inną liczbę stron. Wysyłaliście tak?

Mam trochę głupią sytuację z KRZ i wolę zapytać, zanim coś wyślę w nerwach. Przygotowałem PDF jako załącznik do pisma, u mnie na komputerze ma 12 stron i normalnie się otwiera. Po wgraniu do KRZ podgląd pokazuje 13 stron, ale nie widzę żadnej dodatkowej strony, tylko jakby system inaczej to zliczał. Plik nie wyskakuje jako błędny, da się go podejrzeć, tylko ta liczba mnie zatrzymała. Mieliście tak, że KRZ pokazywał inną liczbę stron niż PDF u was lokalnie? Wysyłaliście mimo tego, robiliście screen, czy przerabialiście plik jeszcze raz?

Dyskusja

14 komentarzy

BartekKRZ
Ja bym zaczął od rozdzielenia dwóch rzeczy: co widzi PDF na dysku, a co KRZ pokazuje po wgraniu. Ten skan był robiony dwustronnie albo składany z kilku mniejszych plików? Puste strony czasem są prawie niewidoczne, szczególnie jak siedzą na końcu i program szybko je przewija.
Nowy_w_KRZ

Odpowiedz do: BartekKRZ

No właśnie różnica wychodzi dopiero po wrzuceniu do KRZ. Lokalnie mam 12 stron, sprawdzałem w dwóch programach i nie widzę pustej ani na końcu, ani na początku. PDF był robiony z kilku skanów, potem scalony w jeden plik. W podglądzie KRZ przewijam wszystko i też widzę 12 stron treści, tylko licznik u góry pokazuje 13.
BartekKRZ

Odpowiedz do: Nowy_w_KRZ

To przy takim układzie pobrałbym jeszcze ten załącznik z KRZ, o ile masz taką opcję przed wysłaniem. Nie po to, żeby kombinować z plikiem, tylko żeby zobaczyć, czy po stronie systemu nic się nie rozjechało. Jeśli pobrany plik wygląda tak samo jak ten z dysku, to przynajmniej zawężasz problem do licznika albo samego podglądu.
Pawel_w_KRZ
Miałem raz coś podobnego, tylko już nie pamiętam przy którym załączniku. Podgląd w KRZ liczył o jedną stronę więcej, a sam PDF po pobraniu wyglądał normalnie.
Lena_pisma
U mnie przy takich rzeczach ważniejsze było, czy plik jest czytelny i kompletny, a nie sam licznik w podglądzie. Miałam raz miniatury pokazane trochę inaczej niż numeracja w PDF-ie i też mnie to zbiło z tropu. Z samej liczby stron nie robiłabym od razu wniosku, ale obejrzałabym każdą stronę już po wgraniu.
Marek_z_Poznania
Sam podgląd KRZ potrafi nieźle nastraszyć. U mnie dokument był ok, a ja pół wieczoru patrzyłem na ekran i szukałem problemu.
KasiaPapierologia
Ja przy podobnej niepewności zrobiłam sobie screen przed wysyłką, bo potem już bym nie pamiętała, co dokładnie widziałam. W piśmie napisałam tylko krótko, co jest w załączniku, bez opisywania całej przygody z plikiem. U mnie chodziło bardziej o miniatury niż o liczbę stron, ale stres był ten sam. Nie mówię, że tak trzeba, po prostu u mnie to trochę zdjęło napięcie.
AnkaHerbata

Odpowiedz do: KasiaPapierologia

Kasia, a ten dopisek dałaś w treści pisma czy tylko nazwałaś załącznik dokładniej? Pytam, bo nie wiem, czy taki screen trzyma się tylko dla siebie.
Radek_od_wnioskow
Nie szedłbym też za daleko w stronę, że skoro to tylko podgląd, to można go całkiem zignorować. Czasem faktycznie jest to tylko dziwne wyświetlanie, ale później człowiek chce odtworzyć, co widział w chwili wysyłki i zaczyna się grzebanie po plikach. Ja przy ważniejszych załącznikach zostawiam u siebie wersję wysłaną, potwierdzenie i czasem screen, jeśli ekran wygląda nietypowo. Miałem kiedyś problem nie ze stronami, tylko z miniaturą i nazwą pliku, i właśnie taki screen oszczędził mi nerwów. Nie robiłbym z tego od razu dodatkowego elaboratu do sądu, jeśli dokument jest czytelny. Ale pewności co do konkretnej sprawy nikt tu raczej nie da, możemy tylko porównać, jak to u kogo wyglądało.
KrzysiekR
Do tego z pobieraniem pliku po wgraniu: u mnie to było najbardziej uspokajające. Podgląd w przeglądarce wyglądał trochę inaczej, ale załącznik pobrany z KRZ był identyczny z tym z dysku. Dopiero wtedy przestałem poprawiać PDF w kółko, bo każda kolejna wersja robiła tylko większy bałagan w nazwach.
MagdaBezKawy
A nie łączyłeś tego PDF-a z kilku skanów w telefonie albo jakimś prostym programie? Pytam, bo mi po takim łączeniu została jedna prawie pusta strona, której normalnie nie zauważyłam. Dopiero widok miniaturek pokazał, że coś tam siedzi. KRZ ją potem liczył, a ja byłam przekonana, że system sobie wymyśla.
GrzesiekFaktury
Pilnuj jeszcze nazw i numerów wersji, bo po kilku poprawkach łatwo wysłać nie ten PDF. U mnie większy problem był potem z odnalezieniem właściwego pliku niż z samym podglądem.
MartaCzyta
Ja patrzyłam głównie na czytelność stron w podglądzie, bo sama liczba niewiele mi mówiła. Jeśli każda strona była widoczna, bez uciętych podpisów i bez pustych miejsc w środku dokumentu, to miałam większy spokój. Raz KRZ dziwnie przewijał mi załącznik, a po zamknięciu i wejściu drugi raz wyglądało to normalniej. Najgorsze jest właśnie to zawieszenie, czy to błąd systemu, czy własnego pliku.
Irek_po_terminie
Najgorsze jest poprawianie wszystkiego pięć razy pod termin. Jak już sprawdzasz, zapisuj sobie wersje, bo potem człowiek sam nie wie, który plik był ostatni.