Upadłość Irek_po_terminie 2026-08-09 06:27

Obcy przelew wpadł mi po upadłości. Najpierw bank czy syndyk?

Mam upadłość od niedawna, właściwie dopiero drugi miesiąc gadania z syndykiem, i jeszcze nie mam wyczucia, co zgłaszać od razu. Wczoraj wieczorem wpadło mi na konto 640 zł od osoby, której w ogóle nie kojarzę. W opisie jest tylko „zwrot”, bez numeru zamówienia, bez firmy, bez niczego, co by mi coś mówiło. Nie chcę tego ruszać ani odsyłać na własną rękę, ale też boję się, że jak poczekam parę dni, to potem będzie wyglądało, że siedziałem cicho. Jak mieliście coś podobnego po upadłości, to najpierw bank, syndyk ze screenem, czy próba znalezienia nadawcy?

Dyskusja

16 komentarzy

Basia_z_podworka
Ja bym tego na szybko nie odsyłała. Screen, zostawić kwotę w spokoju i najpierw wyjaśnić, żeby nie wyglądało, że coś kombinowałeś.
KasiaPapierologia
A jak wejdziesz w szczegóły przelewu, to tam też jest tylko „zwrot”? Czasem w apce widać jedną linijkę, a w potwierdzeniu jest więcej danych. Ważne jest też, czy to osoba prywatna, firma, czy jakiś operator płatności. Inaczej każdy będzie odpowiadał trochę pod swój przypadek.
Irek_po_terminie

Odpowiedz do: KasiaPapierologia

W szczegółach jest tylko imię i nazwisko, którego nie znam. Żadnej firmy, numeru sprawy ani tytułu, który by coś wyjaśniał. Kwota 640 zł, więc niby nie majątek, ale jednak nie takie grosze. Screen zrobiłem od razu, bo właśnie się wystraszyłem, że potem opis się zmieni po zaksięgowaniu. Nadawcy nie kojarzę ani z pracy, ani z żadnej sprzedaży.
MartaCzyta

Odpowiedz do: Irek_po_terminie

Skoro nie znasz tej osoby, to nie robiłabym zwrotu odruchowo, tylko dlatego że przelew wygląda obco. Ja kiedyś oddałam pieniądze od razu i potem było więcej tłumaczenia, czemu wpływ i wyjście są tego samego dnia. Nie było dramatu, ale sama sobie narobiłam nerwów. Lepiej mieć choć krótką notatkę albo zgłoszenie w banku, a syndykowi napisać, że sprawa jest wyjaśniana.
TomekK
Miałem podobną nerwówkę, tylko u mnie kwota była mniejsza. Nie wiedziałem, czy to jakaś pomyłka, czy zwrot, którego nie pamiętam. Napisałem do syndyka krótkiego maila, że pojawił się wpływ, którego nie umiem przypisać, i dorzuciłem screen z historii. Odpowiedzi nie dostałem od razu, ale później było jasne, że zgłosiłem temat. Z bankiem gadałem dopiero następnego dnia.
Krzysiek_1984
Ja bym wolał mieć maila w wysłanych. Nawet jak bank potem wyjaśni, to nie ma wrażenia, że człowiek siedział cicho.
Marek_z_Poznania
Ja akurat zacząłem od banku, bo przelew był z tego samego banku i konsultant widział trochę więcej niż ja w aplikacji. Powiedziałem, że podejrzewam pomyłkę i poprosiłem o numer zgłoszenia. Dopiero potem napisałem do syndyka, że jest taki wpływ i że bank to sprawdza. Nie załatwiło to sprawy od ręki, ale przynajmniej miałem się do czego odwołać.
Radek_od_wnioskow

Odpowiedz do: Marek_z_Poznania

Marek, a dostałeś z banku coś pisemnie, czy tylko podyktowali numer na infolinii? Pytam, bo sam numer czasem mało mówi, jak później trzeba komuś pokazać, co właściwie zgłaszałeś. Ja bym pewnie prosił o wiadomość w bankowości albo chociaż potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia. Łatwiej to potem podpiąć pod maila niż odtwarzać rozmowę z pamięci.
Marek_z_Poznania

Odpowiedz do: Radek_od_wnioskow

Najpierw miałem tylko numer, a następnego dnia przyszła wiadomość w bankowości. Ten numer i datę zgłoszenia wkleiłem później do maila do syndyka.
Ola_na_swoim
U mnie był zwrot ze sklepu po upadłości i też miałam chwilę spiny, ale tam przynajmniej nazwa sklepu była w tytule. Wysłałam syndykowi potwierdzenie zamówienia i screen wpływu, bo zakup był jeszcze sprzed całej sprawy. To było prostsze, bo wiedziałam, skąd pieniądze przyszły. Przy całkiem obcej osobie pewnie bardziej pilnowałabym śladu z banku. Sam screen pokazuje, że przelew był, ale nie pokazuje, że próbowałeś ustalić źródło. Rozumiem, czemu cię to gryzie, bo taka kwota już jednak rzuca się w oczy.
Pawel_po_godzinach
Jeśli to wpadło wieczorem, to ja bym już nic nie załatwiał na gorąco. Zanotować godzinę, zrobić screen i rano zadzwonić do banku z normalną głową. Po nocy człowiek mniej chaotycznie tłumaczy sprawę. Do syndyka można potem napisać, że wpływ jest nieznany i jesteś w trakcie wyjaśniania.
ElaKsiegowa
Ja bym do tego podeszła bardzo zwyczajnie: za miesiąc człowiek sam już nie pamięta, co było którego dnia. Screen wpływu jest dobry, ale dorzuć sobie gdzieś krótką notatkę, kiedy to zauważyłeś i co zrobiłeś dalej. Jak bank nada numer sprawy, też zapisz go razem z datą rozmowy. To nie musi być żadne wielkie pismo. Chodzi tylko o to, żeby później nie składać wszystkiego z pamięci. Przy takich postępowaniach drobiazgi papierowe czasem zdejmują z głowy sporo tłumaczenia.
AnkaHerbata
Przy obcym nadawcy zrobiłabym dwa ślady: bank i krótki mail do syndyka. Bez paniki, ale też nie zostawiałabym tego samego sobie.
Lena_pisma
Ja bym w mailu nie robiła elaboratu, bo potem z prostego tematu wychodzi opowieść na pół strony. Napisałabym po ludzku, że pojawił się wpływ od nieznanej osoby, nie kojarzysz podstawy przelewu i zgłaszasz to do banku. Do tego screen, a jak będzie numer zgłoszenia, to dosłać albo dopisać później. Taki neutralny opis jest czytelniejszy niż tłumaczenie się na zapas. Syndyk dopyta, jeśli będzie chciał więcej. Unikałabym tylko pisania „chyba moje” albo „chyba nie moje”, bo to od razu robi bałagan.
GrzesiekFaktury
Zapisz sobie dokładny opis przelewu tak, jak go teraz widzisz, bo banki potrafią później inaczej pokazywać historię. Ja przy takich rzeczach robię screen i dopisuję zwykłą notatkę: data, kwota, co sprawdziłem, z kim rozmawiałem. To nie jest księgowość dla księgowości, tylko pamięć na później. Po kilku tygodniach jedna taka pozycja potrafi się kompletnie rozmyć.
Basia_z_podworka
Najgorzej potem samemu się plątać, co się zrobiło i kiedy. Jak jest ślad, to przynajmniej widać, że próbowałeś normalnie wyjaśnić sprawę.