Dostawca chce przedpłatę, a ja bez towaru nie zrobię zlecenia. Jak gadaliście?
Prowadzę małą firmę usługowo-montażową i mam teraz sytuację, która mnie trochę przycisnęła. Wpadło nam większe zlecenie, takie naprawdę potrzebne na już, ale do jego zrobienia muszę wziąć towar od stałego dostawcy. Do tej pory mieliśmy u niego normalny termin płatności, czasem parę dni obsuwy, ale raczej bez spięć. Ostatnio powiedziałem im uczciwie, że mamy problem z płynnością i że rozmawiamy o restrukturyzacji, bo nie chciałem udawać, że wszystko jest idealnie. Po tej rozmowie nagle padła przedpłata. Bez tego materiału nie dowiozę zlecenia klientowi, a klient płaci dopiero po odbiorze. Pełna wpłata z góry mnie przydusza, ale jak odpuszczę temat, to też nie będzie z czego spłacać zaległości. Jak rozmawialiście z dostawcami w takim momencie? Mówiliście wprost o restrukturyzacji, czy raczej tylko o zamówieniu, terminach i konkretnej wpłacie?
Dyskusja
14 komentarzy