Restrukturyzacja firm Marek_z_Poznania 2026-06-10 11:21

Dostawca chce przedpłatę, a ja bez towaru nie zrobię zlecenia. Jak gadaliście?

Prowadzę małą firmę usługowo-montażową i mam teraz sytuację, która mnie trochę przycisnęła. Wpadło nam większe zlecenie, takie naprawdę potrzebne na już, ale do jego zrobienia muszę wziąć towar od stałego dostawcy. Do tej pory mieliśmy u niego normalny termin płatności, czasem parę dni obsuwy, ale raczej bez spięć. Ostatnio powiedziałem im uczciwie, że mamy problem z płynnością i że rozmawiamy o restrukturyzacji, bo nie chciałem udawać, że wszystko jest idealnie. Po tej rozmowie nagle padła przedpłata. Bez tego materiału nie dowiozę zlecenia klientowi, a klient płaci dopiero po odbiorze. Pełna wpłata z góry mnie przydusza, ale jak odpuszczę temat, to też nie będzie z czego spłacać zaległości. Jak rozmawialiście z dostawcami w takim momencie? Mówiliście wprost o restrukturyzacji, czy raczej tylko o zamówieniu, terminach i konkretnej wpłacie?

Dyskusja

14 komentarzy

Pawel_po_godzinach
U mnie lepiej poszedł zwykły telefon niż pisanie maili. W mailu każdy waży słowa i robi się od razu oficjalnie, a przez telefon dało się powiedzieć, że jest klient, termin i konkretna robota do zrobienia. Potem dosłałem zamówienie od klienta i potwierdzenie, kiedy ma być odbiór. Nie rozwiązało to starego długu, ale puścili nam mniejszą partię materiału.
TomekK
A oni chcą całość z góry za nowy towar, czy najpierw żebyś zamknął starą fakturę? Bo to jednak dwie różne rozmowy.
Marek_z_Poznania

Odpowiedz do: TomekK

Stara faktura jest na około 18 tys. i już jest po terminie. Teraz przy nowym towarze chcą 40 procent z góry, reszta niby po krótszym terminie niż mieliśmy wcześniej. Nie powiedzieli, że to przez restrukturyzację, ale po tym telefonie od razu zmienili ton. Formalnie jeszcze nic nie jest otwarte, bardziej zbieramy papiery i rozmawiamy, więc chyba sam ich przestraszyłem.
KrzysiekR

Odpowiedz do: Marek_z_Poznania

To ja bym już nie tłumaczył im sytuacji szeroko. Konkret: ile wpłacasz, kiedy biorą towar z magazynu i z czego idzie reszta.
Jarek_z_hali
Jak materiał blokuje całe zlecenie, to człowiek od razu ma nóż na gardle. Znam to z produkcji, bo czasem jedna dostawa zatrzymuje pół planu. Tylko sprawdź, czy nie robisz tej roboty już tylko po to, żeby się kręciło. My raz kupiliśmy materiał drożej na szybko i klient był zadowolony, ale dla firmy z tego zostało prawie nic.
ElaKsiegowa
Ja od razu patrzę na to po księgowemu, może nudno, ale takie zlecenia trzeba policzyć ostrożnie. Nie tylko ile klient zapłaci, ale kiedy naprawdę zapłaci i co będzie, jeśli odbiór przesunie się o tydzień. Przy starej fakturze i 40 procentach z góry łatwo sobie wmówić, że ta robota wszystko ruszy. Czasem ruszy, a czasem tylko dokładamy sobie kolejną datę w kalendarzu. Dobrze też oddzielić zaległość od nowej dostawy, nawet jeśli dostawca w rozmowie miesza jedno z drugim. Ja bym poprosiła księgową o wariant raczej pesymistyczny, nie ten najładniejszy.
MagdaBezKawy
Słowo restrukturyzacja strasznie działa na ludzi. U mnie po jednym takim tekście kontrahent dzwonił potem co dwa dni, jakby firma już jutro miała zniknąć.
DorotaM
U nas kiedyś poszło to w złą stronę, bo szef chciał za wszelką cenę dostać towar i obiecał za dużo. Przez kilka tygodni wyglądało, że temat uratowany, a potem jeden klient spóźnił płatność i wszystko się wysypało. Dostawca był wtedy bardziej zły niż na początku, bo poczuł się zrobiony w konia. Od tamtej pory wolę powiedzieć mniej, ale tak, żeby potem dało się tego trzymać.
Ola_na_swoim

Odpowiedz do: DorotaM

DorotaM, jasne, tylko czasem da się jeszcze zrobić coś pośrodku. Ja miałam podobnie i nie brałam całego zamówienia, tylko pierwszą partię. Wpłaciłam za nią od razu, dostawca zobaczył przelew, a ja nie wyczyściłam całej kasy. Klient dostał pierwszy etap i było trochę mniej nerwowo, choć oczywiście dalej nie komfortowo.
Marek_z_Poznania

Odpowiedz do: Ola_na_swoim

Ta pierwsza partia brzmi chyba najrozsądniej. Pełnej przedpłaty nie udźwignę, ale za etap może jeszcze dam radę.
KasiaPapierologia
Po telefonie zostawiłabym jakiś prosty ślad na mailu. Nie pismo, nie elaborat, tylko zwykłe: ustaliliśmy tyle, wpłata wtedy, wydanie towaru wtedy. W stresie każdy potem pamięta rozmowę trochę inaczej. Nam taki krótki mail raz uratował sporo nerwów.
GrzesiekFaktury
Ja bym próbował rozdzielić starą fakturę od nowej dostawy, bo inaczej dostawca będzie chciał odzyskać wszystko jednym przelewem. U nas lepiej zadziałała rozmowa w stylu: stara zaległość ma swój mały harmonogram, a nowy towar idzie na osobnych warunkach. Dostawca przynajmniej widział, że nie bierzemy kolejnego towaru tylko po to, żeby przykryć poprzedni dług. Oczywiście może się nie zgodzić, bo on też pilnuje swojej kasy. Ale przy konkretnym kliencie i terminie odbioru łatwiej pokazać, skąd ma przyjść reszta pieniędzy. Najgorzej obiecać datę, która zależy od klienta, a nie od Ciebie.
Staszek_od_faktur
Tylko policz, czy nie robisz za bank dla klienta i dostawcy naraz. Bo jak płacisz teraz, a dostajesz po odbiorze, to luka bywa większa niż się wydaje.
RenataUgoda
U nas w firmie męża nie dało się naprawić całej relacji jedną rozmową, więc zeszliśmy na mniejszy temat. Dostawca dostał wpłatę za małą partię, klient informację, że realizacja pójdzie etapami, a my przestaliśmy udawać normalne terminy, których nie mieliśmy. Nie każdy klient to przyjmie, wiadomo, ale nasz wolał poczekać tydzień dłużej niż szukać kogoś nowego. Dostawca też trochę odpuścił, bo ktoś odbierał telefon i nie kręcił. To było dalekie od komfortu, ale przynajmniej każdy wiedział, na czym stoi. Dla mnie najgorsze w takich sytuacjach jest granie, że wszystko jest po staremu, kiedy druga strona i tak czuje, że nie jest.