Problemy wierzycieli Staszek_od_faktur 2026-08-31 06:28

Faktura w euro, a dłużnik liczy inny kurs. Jak to pokazaliście?

Mam trochę głupi temat, ale wolę zapytać, zanim coś wyślę. Kontrahent jest w restrukturyzacji, a my mamy u niego jedną fakturę w euro za usługę sprzed otwarcia postępowania. U mnie księgowa przeliczyła ją po kursie z dnia poprzedzającego wystawienie faktury i tak poszło do salda. Teraz dłużnik przysłał swoje zestawienie do potwierdzenia i u nich kwota w złotych jest inna, bo wzięli kurs z dnia księgowania po swojej stronie. Różnica nie jest jakaś kosmiczna, ale przy zgłoszeniu wierzytelności nie chcę potem sam sobie narobić bałaganu. Jak to pokazywaliście: własna tabelka euro, kurs, złote, czy sama faktura plus krótki opis, że oni liczą inaczej? Nie chcę robić wojny o przepisy, bardziej zależy mi, żeby było jasne, skąd mam swoją kwotę.

Dyskusja

14 komentarzy

GrzesiekFaktury
U mnie przy fakturze w euro najczytelniejsza była jedna zwykła tabelka. Numer faktury, kwota w euro, kurs, kwota w złotych i obok krótka uwaga, że dłużnik przyjął inną datę w swoim saldzie. Nie pisałem osobnego pisma, bo potem każdy zaczyna szukać, o co właściwie jest spór. Chodziło tylko o pokazanie, skąd wzięła się różnica.
TomekK

Odpowiedz do: GrzesiekFaktury

Grzesiek, a dawałeś do tej tabelki wydruk kursu, czy tylko wyliczenie od księgowej? Bo też mam wrażenie, że łatwo przesadzić z papierami.
KasiaPapierologia
A oni w tym zestawieniu wpisali konkretną datę kursu? I masz od księgowej samo saldo, czy wyliczenie z datą i kursem?
Staszek_od_faktur

Odpowiedz do: KasiaPapierologia

Kasia, tak, oni wpisali kurs z dnia, kiedy faktura weszła im do księgowania, czyli kilka dni później niż u nas. Od księgowej mam tabelkę z numerem faktury, euro, kursem i kwotą w złotych. Różnica wychodzi trochę ponad sześćset złotych. Niby nie majątek, ale wolałbym nie tłumaczyć później, czemu u mnie jest inna kwota niż w ich potwierdzeniu.
ElaKsiegowa

Odpowiedz do: Staszek_od_faktur

Właśnie dlatego opisałabym różnicę dat, a nie tylko kwotę różnicy. Czyli krótko: u was kurs z dnia przyjętego przez księgowość do faktury, u dłużnika kurs z późniejszego księgowania. Jak dasz same liczby, ktoś może pomyśleć, że jest spór o część usługi albo jakaś korekta. Jedno normalne zdanie przy tabelce powinno wystarczyć, żeby nie robić z tego historii na pół strony.
Ela_wierzy
Ja bym dopisała chociaż jedno zdanie, skąd ta różnica. Potem człowiek sam po czasie patrzy w papiery i nie pamięta, czemu kwoty się rozjechały.
Marek1978
Ja bym uważał z pisaniem, że dłużnik źle liczy. Lepiej spokojnie napisać, że w waszym saldzie przyjęto taki kurs i z tego wyszła taka kwota. Miałem kiedyś podobny rozjazd i dopiero jak padło słowo 'błąd', druga strona zaczęła się usztywniać. A wcześniej wystarczyło pokazać, jak to jest policzone.
Radek_od_wnioskow
Największy bałagan robi się wtedy, kiedy wrzucasz fakturę, mail od księgowej i saldo bez żadnego krótkiego łącznika. Po miesiącu nikt już nie wie, z której daty jest która kwota. Ja bym dał dwa zdania w opisie, że różnica wynika wyłącznie z daty kursu. Bez tonu pisma procesowego, zwykłe wyjaśnienie.
Irek_po_terminie
Nie odkładałbym tego na później. U mnie po paru tygodniach każdy pamiętał inną wersję salda i dopiero wtedy zaczęło się prostowanie.
Pawel_po_godzinach
U mnie różnica była mniejsza, coś koło trzystu złotych. Nie szedłem w osobny spór, tylko zostawiłem w saldzie swoją kwotę i dopisek, z jakiego kursu wyszła. Dłużnik potem i tak nie poprawił tego u siebie. Przynajmniej w moich papierach było jasne, że to nie jest nowa faktura ani żadna korekta.
IwonaKsiega
TomekK, ja bym nie mnożyła plików, jeśli z tabeli jasno wynika, skąd jest liczba. Miałam u klienta fakturę w euro, kurs przyjęty w księgach i drugi kurs z salda dłużnika. Dołączyliśmy fakturę, tabelę z kwotą w euro, kursem i złotówkami oraz krótką notatkę, że rozjazd wynika z innej daty po stronie dłużnika. Nie było osobnego wydruku każdego kursu, bo data i wartość były wpisane w tabeli. Potwierdzenie kursu księgowa miała przygotowane na wszelki wypadek, ale nie dokładaliśmy go od razu. Dla osoby czytającej najważniejsze było to, że kwota nie wzięła się z sufitu. Za dużo luźnych załączników potrafi zrobić większy bałagan niż sama różnica kursowa.
RenataUgoda
Tylko nie mieszałabym tego od razu z decyzją o głosowaniu nad układem. Najpierw niech liczby będą jasne, a dopiero potem człowiek myśli, co z tym dalej.
Radek_od_wnioskow
Te sześćset złotych można też nazwać po prostu różnicą kursową przy tej samej fakturze. Wtedy nie wygląda to tak, jakbyś nagle dorzucał nową należność albo zmieniał fakturę. Ja kiedyś tak rozdzieliłem kwotę z faktury i krótką uwagę o przeliczeniu. Bez pisania, że druga strona na pewno zrobiła błąd.
KasiaPapierologia
Jedna czytelna tabelka z datami kursu brzmi lepiej niż kilka maili i zrzutów z księgowości. Po czasie przynajmniej wiadomo, na co się patrzy.